Skręcenie stawu skokowego II stopnia

Skręcenie stawu skokowego jest jedną z najczęściej spotykanych i jednocześnie najbardziej przykrych kontuzji kończyny dolnej. Do urazu dochodzi, gdy przekroczona zostanie granica fizjologicznej ruchomości stawu skokowego. Zdecydowaną większość przypadków (85-90%) stanowią skręcenia inwersyjne, tzn. podczas wypadku, stopa zostaje wykręcona do wewnątrz i dociśnięta ciężarem ciała. W skręceniu II stopnia rozerwaniu ulega zazwyczaj torebka stawowa, a więzadła stabilizujące staw zostają naciągnięte i naderwane.
W przypadku skręcenia inwersyjnego mamy zazwyczaj do czynienia z urazem więzadeł, przedstawionych na rysunku:

więzadła staw skokowy

Aparat stawowy jest tworem bardzo złożonym i tak naprawdę każdy przypadek skręcenia stawu skokowego wymaga indywidualnego podejścia i leczenia. Wstępną diagnozę możemy zazwyczaj postawić sami. Gdy wykręceniu stopy towarzyszyło charakterystyczne „pyknięcie”, staw i jego okolice zaczęły szybko puchnąć, a potem dołączył silny ból, pojawiły się krwiaki, a chodzenie sprawia problem – możemy być pewni, że skręciliśmy „kostkę”.

Co zatem robić w przypadku urazu? Przede wszystkim, należy zastosować zasadę RICE, tzn.:

  • Rest – odpoczynek
  • Ice – lód
  • Compression – ucisk
  • Elevation – uniesienie

Warto wiedzieć, że im szybciej zastosujemy te czynności, tzn. zaprzestaniemy dalszej aktywności ruchowej, schłodzimy staw wraz z jego okolicą, a następnie zastosujemy bandaż i uniesiemy kończynę, tym prawdopodobnie szybciej będzie przebiegać rekonwalescencja. Należy jednocześnie obserwować przyrost opuchlizny i przez cały czas schładzać staw (dobrze sprawdzają się woreczki z lodem, bądź specjalne kompresy, dostępne w aptekach). Warto jak najszybciej zacząć stosować żele lecznicze, np. Altacet, które redukują w pewnym stopniu opuchliznę i zmniejszają ból.

 

W październiku ubiegłego roku doświadczyłem skręcenia II stopnia, pod tym adresem znajduje się obszerna relacja.

kostka-staw-skokowy

Może to co teraz napiszę nie będzie poprawne politycznie, ale nie dbam o to. Znajdujemy się w blogu i opinia autora jest tutaj bardzo ważnym elementem. Zarówno z doświadczeń własnych, jak również polegając na opinii osób, które doznały skręcenia II stopnia, jasno wynika, że nie warto zwracać się o pomoc do typowych, szpitalnych oddziałów ortopedycznych. Polskie wytyczne i normy odnośnie zaopatrywania skręceń są dość archaiczne. Typową metodą leczenia jest unieruchomienie kończyny za pomocą szyny gipsowej na okres 2-4 tygodni, w zależności od stopnia rozległości urazu. Natomiast specjaliści jednogłośnie twierdzą, że takie postępowanie jest niewłaściwe. Jeśli nie doszło dodatkowo do złamania, tak radykalne blokowanie kończyny może spowodować wydłużenie się procesu gojenia i dochodzenia do sprawności. Skręcenie stawu skokowego wiąże się zazwyczaj ze znaczną bolesnością, tkliwością i opuchlizną. Szyna gipsowa uciska na spuchnięte miejsca, powodując dodatkowe cierpienia u chorego. Zdarzały się przypadki, w których pacjent samemu zdejmował gips, ponieważ nie był w stanie wytrzymać bólu. Dodatkowe minusy gipsu to osłabienie nogi, zmniejszenie się masy i siły mięśniowej i konieczność dłuższej rehabilitacji.

Zazwyczaj nie ma sensu „gnać na złamanie karku” do przychodni, należy raczej spokojnie wybrać odpowiednią lecznicę ortopedyczno-rehabilitacyjną i powierzyć swój uraz profesjonalistom. Koniecznie niezbędne będą: ocena wizualna, badanie ruchomości i sprawdzenie stabilności stawu. Wykonać należy prześwietlenie RTG, średni koszt: 50zł. Konsultacja ortopedyczna wyniesie nas 80-120zł; prawdopodobnie konieczne będzie zakupienie stabilizatora stawu skokowego: 80-150zł. Lekarz zdecyduje również o konieczności wykonania badania USG stawu i więzadeł, jego koszt to 120-150zł.

Jak widać, prawidłowe leczenie skręconej kostki pociąga za sobą dość znaczne wydatki, jednak tutaj znowu zastosowanie znajduje przysłowie „Na zdrowiu nie warto oszczędzać”. Oczywiście, NFZ gwarantuje nam darmowe leczenie, jednak, tak jak wcześniej wspomniałem, może ono paradoksalnie więcej nam zaszkodzić, niż pomóc. Natomiast prawidłowo przeprowadzone postępowanie pozwoli wrócić do zdrowia znacznie szybciej, co zaoszczędzi nam nie tylko przykrości i bólu, ale również dzięki niemu znacznie prędzej wrócimy do normalnej aktywności fizycznej i zawodowej. Lekarz lub rehabilitant może dodatkowo zalecić ćwiczenia i zabiegi wspomagające, np. krioterapię, czy pole magnetyczne; z całą pewnością otrzymamy również instrukcję, jak chodzić w czasie leczenia: kule zazwyczaj są nieodzowne. Na podstawie własnych doświadczeń mogę powiedzieć, że przez pierwsze dwa tygodnie lepiej jest w ogóle nie wychodzić z domu (w miarę możliwości), a dopiero po tym okresie stopniowo włączać się do normalnego życia. Siłą rzeczy, uczestnicząc w ruchu miejskim, ulicznym, poruszając się w pracy, czy w szkole, nie unikniemy urażania naruszonego aparatu stawowego – takie sytuacja zawsze kończą się silnym bólem, a obawa przed chodzeniem narasta. Podstawową sprawą jest dobrze dobrany stabilizator; należy z niego korzystać średnio przez 4-6 tygodni. Pozwoli to ochronić staw przez dodatkowymi uszkodzeniami, spowodowanymi na przykład przez niefortunne postawienie stopy, czy też potknięcie się na chodniku. A o takie incydenty nietrudno.

Zgrubienie stawu i dolegliwości bólowe potrafią utrzymywać się jeszcze przez wiele miesięcy po zejściu opuchlizny, większa pozostaje również podatność na kolejne urazy. Osoba, która doświadczyła skręcenia stawu skokowego musi bacznie zwracać uwagę na każdy stawiany krok, unikać schodzenia po schodach i wspinania się na stołki, czy drabiny. Czas konieczny do pełnego powrotu do zdrowia czasem liczony jest w latach, przy urazach II stopnia wynosi zazwyczaj około jednego roku. Jest to okres konieczny do pełnego wygojenia rozerwanej torebki stawowej i wzmocnienia nadszarpniętych więzadeł, okres po którym pacjent może z pełną odpowiedzialnością powiedzieć: „Moja noga jest tak sprawna jak przed wypadkiem”.

Człowiekowi, który doznał skręcenia stawu skokowego (zwłaszcza, jeśli jest to jego pierwszy poważny uraz w życiu) świat może zawalić się na głowę. Może popaść w stan załamania psychicznego, potęgowanego bólem i niemożnością normalnego funkcjonowania. To wszystko jest normalne. Trzeba jednak wziąć się w garść, bo przecież skręcona kostka w końcu się zagoi, a fakt, że obecnie nie jesteś w stanie nawet wejść do wanny musisz przyjąć jako kolejne cenne doświadczenie życiowe. Czasowe inwalidztwo bardzo hartuje psychikę i uczy, jak bardzo należy cenić i szanować zdrowie, zwłaszcza wtedy, gdy nie jest jeszcze na to za późno.

Jeśli spodobał Ci się mój blog i chciałbyś poczytać zabawne teksty niemedyczne mojego autorstwa, serdecznie zapraszam na swoją drugą stronę internetową:

logo

Author: Buster

18 stories / Browse all stories
  • Jack Qest

    Czysta prawda m też dali nogę w szynę i to był błąd…..

  • Zuzananana

    Nogę w szynę mi wstawili, ale nie zgadzam się z tym ze jest to w 100% złe. Unieruchomienie było tylko chwilowe, a założony gips ani mnie nigdzie nie uciskał, ani nie sprawiał problemu (poza przymusem chodzenia o kulach). Co do bólu, jestem dość wrażliwą osobą jeśli o to chodzi aczkolwiek w tym przypadku było/jest to tylko wyłacznie lekkie pobolewanie (skręcenia doznałam 2 tygodnie temu), oczywiście stabilizator to mój przyjaciel, a od czasu do czasu, również bandaż elastyczny. Opuchlizna powoli już ustępuje, a siniaki bledną (a były dość obszerne, bo st. skokowy srkęciłam zbiegając ze schodów). Wczoraj wieczorem byłam już w stanie stawać na tej stopie bez większych problemów, a po zawinięciu nogi w bandaż elastyczny i wsadzeniu w trampka chodzenie również nie było to tragedią. Oczywiście nie mówię tu o bieganiu, ale powolutku poruszać się mogę. Stabilizacja od lekarzy nastawiła mi nogę na swoje miejsce, więc uważam że jest to stanowczo na plus. Trzeba by jeszcze wspomnieć, że pierwsze 4 dni chodziłam w gipsie pełnym do kostki —-> w szpitalu, po zrobieniu prześwietlenia lekarze stwierdzili że mam na kościach zwapnienie i odłamek kostny (wszystko pisząc ze znakami zapytania), po 4 dniach z nogą w gipsie, poszłam na kontrolę do ortopedy, tu gips został zdjęty, zrobione kolejne przeswietlenie i diagnoza o skręceniu. Na kontroli doktor bez większych konsekwencji mógł pokręcić mi stopa w każdym kierunku – bez wykręcającego bólu na mojej twarzy. Tak wiec wsadził mnie w szynę ustawiającą nogę. Po kolejnym tygodniu zdjął. Tak więc nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że szyna to złe rozwiązanie, aczkolwiek oczywiście trzeba powiedzieć sobie jedno musi to być DOBRZE założona szyna.

  • Dorkus

    Pierwsze co to schłodzić, mentolem, lodem, dip rilifem jakimś, co jest pod ręką. Od razu i ból złagodnieje i opuchlizna nie będzie się tak rozchodzić.

  • Mila Solshine (1 rok ago)
    A to bardzo ciekawa informacja, tj. że B12 zmagazynowana w…
  • Buster (2 lata ago)
    Dzięki, to bardzo miłe! Wiesz, zdarza mi się żałować, i…
  • Joanna Kwasigroch (2 lata ago)
    Masz takie dobre podejście, predyspozycje. Może jednak warto było zostać…
  • kometax (2 lata ago)
    Ja przed wzięciem ketonalu zjadam suchą bułkę rozmoczoną w wodzie…

Nowe zdjęcia »

  • operacja usunięcia wyrostka robaczkowego