Męskie odchudzanie

W dzisiejszych czasach niemal każdy z nas (wyjąwszy może ludzi o przemianie materii deklasującej swoją szybkością Concorde’a) ma mniejszą, bądź większą nadwagę. Młodzi i starsi, wysocy i niscy – z odrazą i wściekłością nosimy nasze zbędne kilogramy, klniemy i popuszczamy pasa, sięgając jednocześnie po kolejne ciastko, albo zamawiając, trzeciego już dzisiaj, cheeseburgera.

Mało kto ma ochotę na dokładne planowanie posiłków w ciągu dnia, ale warto wiedzieć, że regularne spożywanie małych porcji jest podstawą diety!

Z autopsji mogę śmiało zdementować pewne, od dawna utarte, schematy. Otóż, jeśli chcesz schudnąć kilka kilogramów i utrzymywać potem właściwą wagę, nie musisz wcale drastycznie przebudowywać swojego dotychczasowego życia. Jedyne, co jesteś zobowiązany zrobić, to zacząć racjonalnie i regularnie się odżywiać. Mowa tutaj o niewielkich porcjach żywności jak najlżejszej kalorycznie, a jednocześnie możliwie nieprzetworzonej, spożywanych co trzy godziny w ciągu dnia.

Ruch

Jeśli jesteś przekonany, że regularna i intensywna aktywność fizyczna jest czynnikiem bezwzględnie koniecznym dla spalania tłuszczu, wiedz, że znajdujesz się w błędzie. Oczywiście, z prostego rachunku matematycznego wynika, że sport pomaga w walce ze zbędnymi kilogramami, ale nie może być jednocześnie gloryfikowany na piedestał, bo wtedy momentalnie dojdziemy do sytuacji, w której zrezygnujesz z całego dietetycznego przedsięwzięcia, tylko dlatego, że nie masz czasu ani możliwości systematycznie się ruszać! Przejeżdżając codziennie rowerem trasę odpowiadającą odległości przelotowej przez województwo, z całą pewnością zrzucisz nadwagę znacznie szybciej, ale co zrobić jeżeli, poza zmuszaniem swoich mięśni do radosnych skurczów, masz na głowie całą masę innych spraw – zadań, zwanych szarą prozą życia? Wstyd się przyznać, ale jednym z większych wysiłków fizycznych, jakich dokonuję od początku mojej drogi po zdrowie jest miarowe prowadzenie długopisu ręką po papierze, tudzież szaleńczy taniec palcami po klawiaturze. Pójście na oddaloną o 300m pocztę niestety przerosło możliwości mojego samozaparcia. Ale za to, jutro, zamierzam skopać kilka grządek na działce, a potem, w kolejnych dniach, stopniowo skłaniać się ku różnego rodzaju aktywności, wszak mamy lato i niezaprzeczalnie warto jest korzystać z jego uroków. Oczywiście, nie od rzeczy jest stosować dobre praktyki, polegające na rezygnacji z jazdy windą, bądź zamianie autobusu na własne nogi, ale tak jak wcześniej dałem już do zrozumienia – nic na siłę!

Sport England

Przez 2 tygodnie nieobżerania się i niepodjadania schudłem 4 kg, ale moje oczekiwania opiewają na co najmniej drugie tyle. Jak to wygląda w praktyce? – Z początku jesteś wściekły, głodny i w kulminacyjnym momencie masz ochotę o pierwszej w nocy ruszyć do całodobowego drive-thru, aby zaordynować sobie tam podwójny zestaw z kanapką BigMac w roli głównej. Wiedz, że musisz to przetrzymać. Przywiązać się do krzesła, przykuć do kaloryfera, ale nie wolno Ci ulec pokusie. Potem będzie już coraz łatwiej: żołądek się obkurczy i w efekcie jego potrzeby będzie można zaspokoić coraz mniejszą ilością strawy. Nie oznacza to również, że z tą chwilą skończyła się dla Ciebie czekolada, a temat schabowego z ziemniaczkami możesz uważać za wyczerpany. Po prostu, zamiast stu gramów słodkości zjesz na raz jedną piątą tej porcji, a kotlet podany od czasu do czasu (w otoczeniu warzyw) również nie powinien spowodować wielkich zawirowań na skali wagi.

Co mnie tknęło, aby wprowadzić te (długo zapowiadane) groźby o diecie w czyn? Otóż, w kodzie genetycznym przynależnym do mojej rodziny znajduje się haniebny zapis, dotyczący cukrzycy. Posiadanie brzuszka sprzyja powstawaniu tej przeklętej, w sposób podstępny niszczącej ciało, choroby i jest de facto wyrokiem wydanym na samego siebie. Z braku dobrych chęci, nie dość silnej woli, jak również ze zwykłego lenistwa, przez całe lata niepohamowanego niczym obżarstwa sumiennie hodujesz insulinowego potwora, który pewnego dnia, bez mrugnięcia okiem, zamieni Twoje życie w koszmar.

Przykładowe menu na kilka dni rozpiszę w osobnym felietonie, nie spodziewajcie się jednak wyszukanych i mieniących się feerią barw dań. To jest prosta, męska kuchnia. Tak więc, do przeczytania; trzymajcie za mnie kciuki a ja odwdzięczę się kolejnymi tekstami.

Jeśli spodobał Ci się mój blog i chciałbyś poczytać zabawne teksty niemedyczne mojego autorstwa, serdecznie zapraszam na swoją drugą stronę internetową:

logo

Author: Buster

18 stories / Browse all stories
  • Mila Solshine (1 rok ago)
    A to bardzo ciekawa informacja, tj. że B12 zmagazynowana w…
  • Buster (2 lata ago)
    Dzięki, to bardzo miłe! Wiesz, zdarza mi się żałować, i…
  • Joanna Kwasigroch (2 lata ago)
    Masz takie dobre podejście, predyspozycje. Może jednak warto było zostać…
  • kometax (2 lata ago)
    Ja przed wzięciem ketonalu zjadam suchą bułkę rozmoczoną w wodzie…

Nowe zdjęcia »